Home

Sztuka Odpoczynku

Anna Krzyżowska

Róża_2„Petroniusz obudził się koło południa – jak zwykle zmęczony bardzo (…)”. Ten fragment rozpoczynający „Quo Vadis” zawsze podnosi mnie na duchu, bo ugruntowuje przekonanie, że zbyt długi sen nikomu nie służy.

Szczęśliwi posiadacze małych dzieci, nie mają w żadnym z dni tygodnia problemu spania do południa. Mogą natomiast – i to zdarza się raczej częściej niż rzadziej – budzić się po nocy zarwanej przy pociechach – zmęczeni.

Dlatego, skoro zbliża się czas wakacji, urlopów, postanowiłam zająć się kwestią odpoczynku. Nazwałam tę kwestię „sztuką”, bo dobrego odpoczynku także należy się uczyć. Poza tym skoro Ewangelia mówi, że mamy modlić się w każdym czasie, to także nasz odpoczynek, nasz sen ma być modlitwą. W końcu pamiętamy, że po sześciu dniach pracy stwarzania świata, Bóg odpoczął i pobłogosławił dzień siódmy jako święty.

Na tapczanie siedzi leń…

Dla każdego z nas wymarzonym spędzeniem czasu wolnego będzie inna aktywność. Jedni uwielbiają szukać świetlików nad Świdrem, inni czytać książki – ale koniecznie na hamaku, inni z kolei pasjonują się majsterkowaniem przy starych autach i godzinami nie wychodzą z garażu.

Ważne jest, by odpoczynek był dla nas oderwaniem od codziennych zajęć, nigdy zaś nie był traktowany jako próżnowanie.Zaczytanie-3

Wszyscy pamiętamy myślę wiersz Jana Brzechwy o leniu, który siedzi na kanapie i nic nie robi cały dzień. Skończył na tym, że tak się zmęczył spaniem, że się obudził.

Taki bezproduktywny odpoczynek, wbrew pozorom nie przynosi wytchnienia i pokoju ducha.

Cytuję św. Josemarię Escrivę: „Odpoczynek oznacza: gromadzenie sił, pomysłów, planów… Innymi słowami: zmiana zajęcia, aby powrócić potem — z nowym zapałem — do zwykłych zadań. (Bruzda, 514).

Ważną kwestią jest myślę fakt, że odpoczynek także należy zaplanować. W jakiej będzie formie, w jakim czasie, ile wydatków możemy w niego zainwestować.

A więc planujemy…

Kościół nie wypowiada się w jaki sposób chrześcijanie mają odpoczywać i gdzie wyjeżdżać, a gdzie nie. Jasne jest jednak, że wypoczynek, zwłaszcza ten rodzinny może być wspaniałą szkołą cnót, przygotowaniem dzieci do tego by dbać o innych, by nie wydawać pieniędzy bez potrzeby, by pewnym rozrywkom mówić nie. Szkoda byłoby ten czas zaprzepaścić.

Dlatego także na wakacjach możemy wyznaczyć sobie (może w porozumieniu z dziećmi) czas nauki i pracy: może nadrobienia szkolnych zaległości, może uczenia się dziennie 10 słówek w obcym języku, może codziennego dyktanda lub kilku zadań z matematyki.

Nie chodzi jednak o „przekazanie” dzieciom wizji czasu wolnego jako „robienia tylko rzeczy pożytecznych”

Muszę się przyznać, że dokładnie to robili moi rodzice i nie cierpiałam tego porannego rytuału nauki, ale teraz po latach widzę jakie to było potrzebne i owocne…

Można też wśród dzieci wyznaczać osobę dyżurną, która jest odpowiedzialna za nakrywanie do stołu, sprzątanie po posiłku i wkładanie do zmywarki. U nas sprawdziła się specjalna koszulka z napisem „dyżurny”.

Myślę, że podstawową kwestią będzie takie spędzenie czasu, by wszyscy czuli się spełnieni i wypoczęci.

A to jest właśnie sztuka, której podołać może tylko mama i tata konkretnej rodziny, bo nikt nie zna lepiej swoich dzieci, jak oni sami.

Może jeden z synów uwielbia piłkę nożną i tata zorganizuje mecz specjalnie dla niego, może córka lubi pływanie kajakiem i rodzina wybierze się na spływ po którego zakończeniu będzie gra terenowa dla kolejnego syna z quizem o postaciach historycznych. (bo ten syn ciągle by czytał).

Może zbuntowany nastolatek nie chce nic robić i lubi opcje „leń kanapowy”. Wtedy nasza w tym głowa, żeby wciągnąć go w jakąś aktywność. Przy odrobinie dobrej woli, sprytu i wielkiej miłości na pewno znajdzie się dziedzina, w której chciałby się zaangażować.Zaczytanie-4

Skoro omówiliśmy już pomysły dla dzieci warto pomyśleć o czasie wyłącznie dla męża i żony.

I ten czas powinniśmy w zasadzie planować na początku, bo jeśli mąż i żona będą się ze sobą dobrze czuć, to i dzieci przesiąkną nijako tą atmosferą i tym poczuciem szczęścia.

Pieniądze to nie wszystko 

Nie możemy ulegać pokusie, że aby dobrze wypocząć musimy wydać fortunę, na którą najpierw pracujemy do wykończenia. Zapewniam Państwa, że pełen portfel i lot do nie wiem jak ciepłego kraju nie zapewni udanego wypoczynku. Cnota ubóstwa, którą mają żyć chrześcijanie, zobowiązuje nas poza tym do tego, by roztropnie wydawać pieniądze. Znam rodzinę, którą stać naprawdę na najlepszy hotel na Karaibach. Jedzie na wakacje do domków, w których nie ma bieżącej wody, po to, by dzieci zaznały spartańskich warunków, by nie uważały, że konstytuuje je to co mają, ale to kim są. Reasumując: wspaniały odpoczynek możemy mieć nie wychodząc z domu, ucząc się wzajemnie jak rezygnować z własnych upodobań, żeby uprzyjemnić życie w naszym domu.

Msza św. w centrum

Nie chciałabym, by umknęła nam ważna kwestia: chrześcijanin nie powinien wybierać na wyjazd miejsc, w których atmosfera jest przesiąknięta konsumpcjonizmem lub po prostu nieczysta.

Na pewno należy zastanowić się przed wyruszeniem w podróż, czy w okolicy znajduje się kościół i czy będziemy mogli uczestniczyć przynajmniej w niedzielę we Mszy św.

SONY DSCNiech dzieci widzą, że to dla nas podstawowa kwestia.

Oto rada Benedykta XVI: « Drodzy przyjaciele! Niekiedy na pierwszy rzut oka może się wydawać pewną niedogodnością, że planując niedzielę, musimy znaleźć czas na Mszę św. lecz jeśli uznacie to za waszą powinność, zobaczycie, że to właśnie ona jest głównym momentem wolnego czasu. Nie dajcie się odwieść od udziału w niedzielnej Eucharystii i pomagajcie ją odkrywać również innym» Dodam już od siebie: skoro jesteśmy jednością duchowo – cielesną możemy uświetnić niedzielę jakimś przepysznym deserem…

Wykorzystajmy czas wakacji na rozwój pobożności i wiary nas i naszych dzieci. Może wspólny różaniec podczas spaceru wzdłuż plaży, może czytanie (na przykład 15 minut) wybranej lektury duchowej, może Msza św. nie tylko w niedzielę, może gruntowna spowiedź.

Pozostaje mi życzyć Państwu bardzo owocnego wypoczynku, nabrania sił do pracy, umocnienia więzi rodzinnych i przede wszystkim tej najważniejszej z relacji: ja- Bóg.

Anna Krzyżowska